Bundestag za umową o Międzynarodowej Komisji ds. Roszczeń dla Ukrainy
#Niemcy #Bundestag #Ukraina #Sassenrath #Stegner #Wagener #Reisner #Frohnmaier
Bundestag przyjął 15 października 2026 r. ustawę ratyfikującą konwencję, która ustanawia Międzynarodową Komisję ds. Roszczeń dla Ukrainy. Projekt ustawy poparli deputowani koalicji rządowej oraz opozycyjni Zieloni i Die Linke. Przeciwko ustawie opowiedziała się natomiast frakcja AfD. Zadaniem komisji będzie rozpatrywanie roszczeń zgłaszanych przez osoby fizyczne, przedsiębiorstwa oraz instytucje ukraińskie, dotyczących szkód osobowych i majątkowych powstałych w związku z rosyjską agresją.
Do konwencji podpisanej 16 grudnia 2025 r. w Hadze przystąpiły dotąd 34 państwa, w tym Niemcy oraz Unia Europejska. Do czasu pokrycia kosztów przez Rosję działalność komisji będzie finansowana ze składek państw uczestniczących i dobrowolnych wpłat. Według szacunków funkcjonowanie komisji będzie kosztować Niemcy kilka milionów euro, co znaczy, że staną się one jednym z głównych płatników, przy czym konkretna wysokość ich udziału zostanie ustalona zgodnie z kryteriami stosowanymi przy określaniu składek do budżetu Rady Europy.
Carl-Philipp Sassenrath, poseł CDU/CSU w Komisji Bundestagu ds. Prawa i Ochrony Konsumentów, podkreślił, że Międzynarodowa Komisja ds. Roszczeń dla Ukrainy stworzy podstawę do dochodzenia przez osoby prywatne, przedsiębiorstwa i instytucje ukraińskie roszczeń wobec Rosji za szkody wynikające m.in. z ataków na ludność cywilną, tortur, przemocy seksualnej i niszczenia infrastruktury krytycznej. Ocenił, że utworzenie tego ciała jest elementem egzekwowania odpowiedzialności Rosji za naruszenia prawa międzynarodowego.
Z kolei Ralf Stegner, przedstawiciel SPD w Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu, przypomniał, że działający przy Radzie Europy rejestr szkód przyjął już około 195 tys. zgłoszeń, obejmujących śmierć i zaginięcia, tortury, przemoc seksualną, wysiedlenia czy zniszczenia mieszkań, przedsiębiorstw i infrastruktury. Dodał, że zadaniem powołanej komisji będzie przejście od rejestrowania szkód do oceniania zasadności roszczeń i ustalenia wysokości rekompensat. Przy okazji opowiedział się za przeznaczeniem na rzecz Ukrainy zamrożonych w UE aktywów rosyjskich. Dodał, że reparacje nie powinny stać się przedmiotem porozumienia zawieranego ponad głowami Ukraińców.
Robin Wagener, rzecznik frakcji Zielonych ds. Europy Wschodniej, podkreślił, że Rosja powinna odpowiadać za szkody wyrządzone Ukrainie. Przypomniał, że Bank Światowy w lutym br. wycenił potrzeby związane z odbudową Ukrainy na kwotę 587,7 mld dol. Jego zdaniem tymi kosztami należy obciążyć Rosję, której zarzucił działania hybrydowe w Polsce, Bułgarii i Niemczech, mające na celu osłabienie gotowości partnerów Ukrainy do kontynuowania pomocy.
Zdaniem Lei Reisner, rzeczniczki frakcji Die Linke ds. polityki międzynarodowej, Rosja rozpoczęła agresję, a zatem powinna zapłacić za dokonane zniszczenia. Podkreśliła, że przyznanie odszkodowań nie wystarczy, jeśli nie zostanie określone, z jakich środków mają być wypłacane. Opowiedziała się więc za wykorzystaniem na te cele m.in. majątku rosyjskich oligarchów objętych sankcjami. Z kolei zamrożone rosyjskie aktywa państwowe proponowała potraktować jako instrument nacisku w przyszłych negocjacjach z Moskwą.
W zupełnie innym tonie wypowiedział się Markus Frohnmaier, rzecznik frakcji AfD ds. polityki zagranicznej, który skrytykował tworzenie systemu reparacyjnego przed zakończeniem wojny. Sprzeciwił się również wydatkom, które miałyby ponosić Niemcy. Jego zdaniem kwestie odszkodowań powinny być elementem przyszłego porozumienia pokojowego z udziałem Rosji. Domagał się natomiast, aby rząd skupił się na działaniach, które doprowadzą do negocjacji kończących konflikt. (V. Savinok)