Driscoll w podwójnej roli – o nowym emisariuszu amerykańskim w Kijowie
#DanDriscoll #Ukraina #Hegseth #planpokojowyTrumpa
Na obecnym etapie zabiegów Waszyngtonu o zakończenie wojny na Ukrainie pojawił się nowy negocjator po stronie amerykańskiej: Dan Driscoll, sekretarz armii amerykańskiej. Szeroka opinia międzynarodowa usłyszała o nim, gdy w ubiegły czwartek, 20 listopada 2025 r., pojawił się w Kijowie na spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, aby przedstawić niezwykle kontrowersyjny – jak się okazało - i trudny do zaakceptowania przez Ukrainę plan pokojowy, firmowany przez Donalda Trumpa. W związku z tym faktem napisano, że „administracja Trumpa postawiła go w roli głównego międzynarodowego negocjatora”. Zauważono również, że tym samym Driscoll niemal przyćmił status swojego bezpośredniego szefa, sekretarza obrony/wojny Pete’a Hegsetha.
Driscoll to bliski przyjaciel wiceprezydenta J.D. Vance’a, z którym studiował w Yale Law School. W armii zaś służył trzy i pół roku, będąc dowódcą plutonu zwiadowczego w Iraku. Następnie praacował w bankowości inwestycyjnej. Formalnie jego obowiązki jako sekretarza armii sprowadzają się głównie do zarządzania m.in. rocznym budżetem służby wojskowej, a także ponad milionem żołnierzy służby czynnej, żołnierzami rezerwy, ponad 330 tys. pracowników cywilnych oraz żołnierzami Gwardii Narodowej. Ta ostatnia odpowiedzialność wiąże go szczególnie z realizowaną przez administrację Trumpa kontrowersyjną misją Gwardii Narodowej w „niepokornych” miastach amerykańskich.
Komentatorzy odnotowują więc, że Driscoll stał się bliski Trumpowi, który nazywa go swoim „człowiekiem od dronów” ze względu na jego zaangażowanie w nowoczesną technologię. Obecny sekretarz armii jest też coraz częściej „twarzą ambitnych projektów i planów militarnych”, które przedstawia dziennikarzom, dość bezceremonialnie traktowanym przez Hegsetha. Stanowi więc pod tym względem przeciwieństwo szefa Pentagonu; wykorzystuje to dla wzmacniania swojej pozycji politycznej. Mówi się o nim, że jest „jednym z najbardziej imponujących członków administracji Trumpa”, który „potrafił przez rok zbudować silne relacje z Zachodnim Skrzydłem” (miejsce urzędowania prezydenta w Białym Domu). Rosnące zaufanie Białego Domu do Driscolla komentatorzy zestawiają z różnymi wpadkami Hegsetha, jak np. nietrafionymi nominacjami na najwyższe stanowiska w Pentagonie.
Podróż Driscolla do Kijowa pierwotnie miała na celu zawarcie porozumienia dotyczącego najbardziej innowacyjnych technologii dronów produkowanych przez Ukraińców, na czym szczególnie zależy Trumpowi. W pewnym momencie wizyta ta zmieniła charakter i Driscoll znalazł się w roli wypełniającego poważną misję dyplomatyczną, co również było pomysłem prezydenta. Spuentowano więc sytuację stwierdzeniem, że Driscoll wypełniał podwójne zadanie: innowacji na polu bitwy i innowacji na polu dyplomacji. Skutki na razie wydają się jednak przeciętne. (J. Kiwerska)