Francja po Macronie – powód do niepokoju w Berlinie
#Niemcy #Francja #Macron #Bardella
Obecna sytuacja polityczna we Francji budzi w Niemczech rosnący niepokój. Przez lata kolejni kanclerze, mimo licznych sporów, mogli liczyć na prezydenta Emmanuela Macrona jako przewidywalnego i proeuropejskiego partnera. Tymczasem koniec jego drugiej kadencji w 2027 r. rodzi pytania o kurs Francji po wyborach prezydenckich oraz o stabilność osi Paryż-Berlin.
Największe obawy budzi wzrost znaczenia skrajnych ugrupowań. Według sondaży Jordan Bardella, lider Rassemblement National, mógłby liczyć w wyborach prezydenckich na około 32% poparcia w pierwszej turze. Jego postulaty – obejmujące prymat prawa francuskiego nad unijnym, ograniczenie składki do budżetu Unii Europejskiej oraz osłabienie strefy Schengen – są w Berlinie postrzegane jako zagrożenie dla wspólnoty europejskiej. Nieco mniejsze, ale również znaczące obawy budzi Jean-Luc Mélenchon z La France insoumise (ok. 14% poparcia), opowiadający się za odejściem od wielu unijnych reguł dotyczących konkurencji, rynku wewnętrznego i dyscypliny fiskalnej.
Niemieccy analitycy zwracają uwagę, że liberalne centrum stworzone przez Macrona może nie przetrwać po jego odejściu z Pałacu Elizejskiego. Potencjalni kontynuatorzy – Gabriel Attal i Édouard Philippe – rywalizują o ten sam elektorat, co przy obecnym rozdrobnieniu sceny politycznej może utrudnić któremukolwiek z nich awans do drugiej tury wyborów.
Dodatkowym źródłem niepewności pozostają problemy w finansach publicznych Francji. Zadłużenie publiczne przekracza 115% PKB, a bezrobocie ponownie rośnie, co ogranicza pole manewru rządu i sprzyja radykalizacji nastrojów politycznych. Z perspektywy Berlina niepokój budzą także napięcia w relacjach bilateralnych, w tym trudności we współpracy obronnej i wspólnych projektach przemysłowych (porażka projektu budowy francusko-niemieckiego myśliwca w ramach programu FCAS).
Paradoksalnie problemom tym towarzyszą sukcesy w przyciąganiu inwestycji zagranicznych. Niemieckie środowiska biznesowe zwracają uwagę na rosnący kontrast: podczas gdy trudności niemieckiego Standortu pogłębiają się z miesiąca na miesiąc, Francja już siódmy rok z rzędu pozostaje najatrakcyjniejszym miejscem lokowania inwestycji zagranicznych w Europie, wyprzedzając Wielką Brytanię i Niemcy.
Podczas ostatniego szczytu „Choose France” prezydent Macron ogłosił rekordowe deklaracje inwestycyjne o wartości 93 mld euro, obejmujące m.in. projekty SoftBanku związane z infrastrukturą AI oraz inwestycje takich firm jak SAP i Boehringer Ingelheim. Oznacza to, że choć polityczna przyszłość Francji wydaje się coraz bardziej niepewna, jej atrakcyjność gospodarcza pozostaje imponująca. (R. Szymanowski)