Kanclerz nadal wyklucza udział Niemiec w zabezpieczaniu cieśniny Ormuz
#Merz #Trump #wojnazIranem #cieśninaOrmuz
Kanclerz Friedrich Merz w rozmowie z dziennikarzami w czwartek, 9 kwietnia 2026 r., powtórzył, że Niemcy nie wezmą udziału w zabezpieczeniu cieśniny Ormuz, dopóki nie zakończy się wojna z Iranem. Przyjął więc postawę zgodną ze stanowiskiem większości przywódców państw europejskich. Szef niemieckiego rządu dodał jeszcze, że rozmawiał na ten temat z prezydentem Donaldem Trumpem i taką właśnie przekazał mu informację. Oznacza to, że Merz nie ugiął się i to pomimo nacisków z Waszyngtonu oraz nieskrywanej frustracji ze strony Trumpa, który nawet zagroził wycofaniem Stanów Zjednoczonych z NATO w reakcji na postawę sojuszników europejskich wobec amerykańsko-izraelskich działań na Bliskim Wschodzie.
W rozmowie z amerykańskim prezydentem kanclerz Merz miał też postawić dwa warunki, od spełnienia których uzależnił zaangażowanie Niemiec w zapewnienie bezpiecznego korzystania z tego kluczowego dla transportu surowców energetycznych szlaku morskiego. „Pierwszym warunkiem jest potrzeba międzynarodowego mandatu, najlepiej od Rady Bezpieczeństwa ONZ. Po drugie, potrzebujemy rezolucji niemieckiego Bundestagu” – przypomniał kanclerz, nawiązując do obowiązującej w Niemczech zasady realizowania zagranicznych operacji wojskowych. W takim kontekście Merz podkreślił, że „nie powinno się oczekiwać w ciągu najbliższych dni żadnych decyzji ze strony Niemiec”.
Odnosząc się z kolei do osiągniętego właśnie dwutygodniowego zawieszenia działań zbrojnych z Iranem, kanclerz nazwał je „promykiem nadziei”, jednak o kruchym charakterze, bo nadal sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje niepewna, a stanowiska zaangażowanych stron wciąż są odległe. Dlatego, jak stwierdził Merz, negocjacje amerykańsko-irańskie „będą bardzo trudne”. Ze swej strony zapowiedział działania dyplomatyczne na rzecz zakończenia wojny.
Tę niemiecką ofertę wsparcia dyplomatycznego należy wiązać z obawami – nie tylko zresztą Merza – o trwałość układu transatlantyckiego. „Nie chcemy, aby ta wojna, która stała się transatlantyckim testem wytrzymałości, dodatkowo nadwerężyła stosunki między Stanami Zjednoczonymi a ich europejskimi partnerami z NATO” – mówił kanclerz Niemiec. Następnie przyznał, że w pełni rozumie wezwania do zajęcia jasnego stanowiska, jednak stwierdził, że Niemcy „muszą zachować zimną krew”. Na koniec podkreślił: „Nie chcemy – nie chcę – aby NATO się rozpadło. NATO jest gwarantem naszego bezpieczeństwa, zwłaszcza w Europie”. Pytaniem jednak pozostało, czy uda się – wobec skali irytacji prezentowanej przez Trumpa – uchronić NATO i sojusz transatlantycki przed kolejnymi turbulencjami, które dewastują ich kondycję. (J. Kiwerska)