Kanclerz o zmianach personalnych, kryzysie demokracji i reformach rządu
#Merz #wywiad #Spahn #demokracja #reformy
Friedrich Merz udzielił 19 lipca 2026 r. kolejnej wypowiedzi z serii „Wywiadów letnich” (Sommerinterview) dla telewizji ZDF. Kanclerz był pytany m.in. o sprawę Jensa Spahna, szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu, który zrezygnował ze stanowiska po ujawnieniu faktu, że on i jego mąż zostali rodzicami dzięki pomocy surogatki ze Stanów Zjednoczonych.
Zarzucając Spahnowi zbyt późne poinformowanie frakcji o sprawie, Merz wyraźnie zdystansował się od swojego partyjnego kolegi. Przyznał też, że Spahn nie potrafił odpowiednio wyjaśnić tej kwestii, co było kolejną przyczyną powszechnego oburzenia, jakie pojawiło się w związku z zaistniałą sytuacją. Na pytanie, czy obecny szef Urzędu Kanclerskiego Thorsten Frei mógłby zastąpić Spahna na stanowisku szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu, kanclerz odpowiedział: „Nie wiem, kto zrobił z niego głównego kandydata. Słyszę to od Pani po raz pierwszy”. W takim kontekście pojawiła się kwestia ewentualnych zmian w rządzie. „Może to być okazja, by jeszcze raz przemyśleć skład rządu federalnego” – stwierdził Merz, unikając jednak podania konkretnych personaliów.
Odnosząc się z kolei do zagrożeń dla demokracji w Niemczech, w tym spadku zaufania do demokracji, kanclerz stwierdził: „To nie jest tylko zadanie rządu, to jest także zadanie wszystkich partii demokratycznych”. Mówił, że po ostatniej sesji Bundestagu był zaniepokojony tonem prowadzenia dyskusji przez opozycję. „Jesteśmy do tego przyzwyczajeni ze strony AfD, ale teraz dzieje się to także w przypadku Die Linke i Zielonych” – powiedział. Jego zdaniem prowadzenie sporu politycznego w ten sposób zagraża niemieckiej demokracji. Niedotrzymywanie obietnic z kampanii wyborczej tłumaczył sytuacją na arenie międzynarodowej, przypominając, że trwa piąty rok wojny na Ukrainie, relacje ze Stanami Zjednoczonymi są trudne, a ze strony Chin pojawiają się zupełnie nowe wyzwania.
Kanclerz musiał się też zmierzyć z krytyką rządowego pakietu reform, którego ciężar – według sondażu dla ZDF – jest przez 81% ankietowanych uważany za nierówno rozłożony. Merz przekonywał, że najważniejszym celem było zahamowanie wzrostu składek na ubezpieczenia społeczne, a dzięki reformom zostanie to osiągnięte. Poinformował również, że rząd chce przeprowadzić reformę podatkową, która pozwoli odciążyć osoby o niższych i średnich dochodach. „Mówimy przecież o około 600 euro rocznie dla rodziny o dochodzie 60 tys. euro” – tłumaczył Merz, dowodząc, że rząd nie może zrobić w tej chwili wiele więcej ze względu na napięty budżet. Odniósł się także do kolejnych zwolnień w branży motoryzacyjnej, przyznając, że obecnie jest to najbardziej zagrożona gałąź gospodarki w Niemczech. Dodał, że rząd jest w trakcie opracowywania strategii, dzięki której niemiecki i europejski przemysł znowu staną się konkurencyjne.
Jedno z pytań dotyczyło kontrowersyjnej wypowiedzi Merza o tym, że w Niemczech pracuje się zbyt mało i należy domagać się przedstawiania zwolnień lekarskich od pierwszego dnia nieobecności w pracy. Słowa te sugerowały, że niektórzy symulują chorobę, i zostały odebrane jako obraźliwe przez część obywateli. Kanclerz tłumaczył, że nie chciał nikogo urazić i nikomu osobiście nie zarzucił lenistwa, a chodziło mu jedynie o to, że Niemcy nie wykorzystują w pełni swojego potencjału. Przy okazji skrytykował media, mówiąc, że nie pokazują pozytywnych opinii o działaniach rządu, mimo że opinie takie występują. „Jednak w relacjach mediów prawie się nie pojawiają” – stwierdził szef rządu. (S. Bajera)