Niemcy mogłyby powrócić do energii jądrowej – twierdzi ekspert
#TarikChoho #Westinghouse #Niemcy #energiajądrowa #Energiewende
Na pytanie dziennikarza „Welt am Sonntag”, czy możliwe jest ponowne uruchomienie niemieckich elektrowni jądrowych, Tarik Choho, przedstawiciel Westinghouse, czyli międzynarodowej korporacji dostarczającej technologię jądrową, jednoznacznie odpowiada „tak” i oferuje pomoc rządowi federalnemu. Westinghouse zajmuje się w Niemczech rozbiórką wyłączonych z użytku w 2023 r. ostatnich elektrowni atomowych.
Wywiad w „Welt am Sonntag”, w którym pojawia się wiele interesujących tez związanych z ewentualnym powrotem do energii jądrowej, wpisuje się w coraz częściej podejmowaną w Niemczech debatę pomimo tego, że władze federalne jednoznacznie opowiadają się za utrzymaniem status quo. Tymczasem – zdaniem Choho – powrót do energii jądrowej oznacza zyskanie bezemisyjnego źródła energii, konkurencyjnego pod względem kosztów. Należy też pamiętać – twierdzi Choho – że elektrownie jądrowe to długofalowe inwestycje, gdyż są one w stanie pracować przez 60 czy 80 lat, więc zainwestowanie kilku miliardów euro w ich ponowne uruchomienie jest opłacalne.
Choho, uzasadniając swoje stanowisko, odwołuje się do doświadczeń innych państw europejskich, takich jak Szwecja i Finlandia, które zdecydowały się w swych planach strategicznych na powrót do energii jądrowej. Te doświadczenia mogą być dobrym wzorem dla Niemiec. Najważniejsze jest jednak „podjęcie jednoznacznej decyzji o ponownym wykorzystaniu energii jądrowej, co dzisiaj jest zakazane przez prawo. To kluczowy krok” – przekonuje ekspert.
Jego zdaniem jedną z pierwszych elektrowni atomowych w Niemczech, która mogłaby relatywnie szybko wznowić produkcję, jest zamknięty w 2023 r. obiekt w Emsland. Proces jego ponownego uruchamiania mógłby trwać od 4 do 5 lat. Choho nie zgadza się z opinią, że po 15 latach od decyzji o wycofaniu się z energetyki jądrowej nie ma w Niemczech kompetentnej kadry technicznej, niezbędnej do obsługi reaktorów. Przekonuje, że wiedzę wysoko wykwalifikowanych inżynierów, którzy obecnie pracują przy rozbiórce elektrowni, można by wykorzystać w inny sposób. „Da się to zrobić” – konstatuje Choho. (W. Ostant)