Niemcy o amerykańskiej strategii bezpieczeństwa
#StrategiaBezpieczeństwaNarodowego #USA #Niemcy #Merz #Wadephul #Röttgen #Trump
Podobnie jak w większości państw europejskich, także w Niemczech amerykańska Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, opublikowana 5 grudnia 2025 r., wywołała reakcję świata polityki oraz liczne komentarze w mediach. Choć duża część niemieckiej klasy politycznej wypowiadała się na ten temat w ostrych słowach, to jednak czołowi jej przedstawiciele, jak kanclerz Friedrich Merz czy szef dyplomacji Johann Wadephul, starali się utrzymać konwencję dyplomatycznej powściągliwości. Eksperci i komentatorzy natomiast oceniali amerykańską strategię, a zwłaszcza fragment odnoszący się do Europy, prawie bez wyjątku bardzo krytycznie i dosadnie.
Kanclerz Merz, który dopiero 9 grudnia br. wypowiedział się w sprawie Strategii, zgodził się, że oznacza ona zmianę wektorów amerykańskiej polityki zagranicznej. Jednocześnie oświadczył, że w niektórych punktach jest ona „nieakceptowalna z europejskiego punktu widzenia”. Odnosząc się do zawartych w niej zarzutów o brak wolności słowa w Europie czy innych niedostatkach europejskiej demokracji, stwierdził: „Nie widzę powodów, by Amerykanie teraz mieli ratować demokrację w Europie. Jeśli trzeba będzie ją ratować, sami sobie z tym poradzimy”.
Stonowana była też wypowiedź szefa niemieckiej dyplomacji Johanna Wadephula, który apelował o powściągliwość w ocenie amerykańskiej strategii. Dodał, że USA pozostają najważniejszym sojusznikiem Europy, która bez amerykańskiej tarczy nuklearnej byłaby bezbronna. Także on odniósł się do krytyki poziomu europejskiej demokracji - stwierdził, że nie uważa, aby „ktoś musiał udzielać w tej kwestii porad, ponieważ reguluje ją porządek konstytucyjny”.
Największą determinacją w ocenie amerykańskiego dokumentu wykazał się Norbert Röttgen, czołowy ekspert chadecji ds. polityki zagranicznej. Ze Strategii wysnuł on wniosek, że „po raz pierwszy od końca II wojny światowej USA nie stoją po stronie Europejczyków” oraz że „nie stoją już po stronie Ukrainy”. Jest to zasadniczo nowe geopolityczne ustawienie się USA wobec Europy. Oznacza to dla Europy „epokowy zwrot”, porównywalny w skali z Zeitenwende, ogłoszonym przez kanclerza Olafa Scholza po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W opinii niemieckiego polityka szczególnie groźne w strategii USA jest nowe zdefiniowanie celu amerykańskiej polityki wobec Europy, czyli „wpływanie na jej wewnętrzną sytuację poprzez współpracę z wrogami liberalnej demokracji”.
Ten powyższy passus Strategii spotkał się natomiast z entuzjastycznym przyjęciem ze strony polityków AfD. Petr Bystron, europoseł tej skrajnie prawicowej formacji, odnotował, że w nowej koncepcji amerykańskiej planuje się wsparcie dla „partii patriotycznych”. Przyjął to jako bezpośrednie uznanie dla pracy wykonywanej przez AfD, gdyż – jego zdaniem – partia ta „zawsze walczyła o suwerenność, repatriację i pokój – dokładnie te priorytety, które teraz realizuje Trump”.
W komentarzach niemieckich mediów dominował zdecydowany krytycyzm. Komentatorzy eksponowali opinię, że Strategia to przede wszystkim „oskarżenie wobec długoletnich sojuszników”, „rozliczenie się z Europą” czy nawet „ideologiczna deklaracja walki z Europą”. Napisano, że Strategię „czyta się jak groźbę wobec europejskich demokracji”. Zwracano też uwagę na zmianę języka używanego w odniesieniu do sojuszników, ale przede wszystkim akcentowano zapowiedź „wspierania oporu względem obecnego kursu Europy” i „pomagania Europie w skorygowaniu obecnego kursu”. „To brzmi jak groźba” – skonstatowano krótko w niemieckiej prasie. (J. Kiwerska)
https://www.sueddeutsche.de/meinung/trump-vance-usa-eu-li.3350467?reduced=true