Niemieckie zabiegi o pociski dalekiego zasięgu
#Typhon #Tomahawk #Merz #Trump #strategiaodstraszania
Niemieckie Ministerstwo Obrony zamierza przeznaczyć blisko 3,4 mld euro na zakup amerykańskich wyrzutni Typhon i pocisków manewrujących Tomahawk – tak wynika z dokumentu rządu federalnego, do którego 11 września 2026 r. dotarły media. Włączenie pozycji zakupu tego typu broni do dokumentu planistycznego resortu obrony oznacza, że będzie to najprawdopodobniej jeden z punktów w niemieckim budżecie federalnym na 2027 r. Plan ten wpisuje się także w trwające od dłuższego czasu wysiłki Niemiec, aby w ramach strategii odstraszania posiadać broń dalekiego zasięgu obejmującą terytorium Rosji.
Zabiegi te Berlin zintensyfikował w związku z decyzją administracji Donalda Trumpa, która w maju 2026 r. poinformowała o odstąpieniu od porozumienia zawartego w lipcu 2024 r. przez prezydenta Joe Bidena i kanclerza Olafa Scholza, dotyczącego rozmieszczenia przez Amerykanów wyrzutni do pocisków manewrujących o zasięgu 2500 km na terytorium Niemiec w 2026 r. Aby wypełnić powstałą w ten sposób lukę w systemie obrony powietrznej Niemiec i Europy, strona niemiecka wyraziła zainteresowanie zakupem takiej broni w USA.
O tym m.in. podczas szczytu NATO w Ankarze w lipcu br. rozmawiał kanclerz Friedrich Merz z prezydentem Trumpem. Szef niemieckiego rządu uzyskał wówczas zgodę na zakup wyrzutni Typhon wraz z pociskami Tomahawk i rozmieszczenie ich na terytorium Niemiec. Uznano to wówczas za duży sukces kanclerza, zwłaszcza że do wspomnianych uzgodnień doszło tuż po ostrym sporze na linii Berlin-Waszyngton, wywołanym krytycznymi uwagami Merza na temat wojny z Iranem. Zdaje się, że w tym przypadku przeważyło u Trumpa poczucie zrobienia dobrego interesu.
Pozyskanie wyrzutni i pocisków manewrujących dalekiego zasięgu wzmocniłoby zasoby militarne Niemiec, dając im równocześnie możliwość przeprowadzania ataków na odległość do 2500 km, co działałoby odstraszająco na Rosję. Komentatorzy zwracają też uwagę na jeszcze jeden aspekt ewentualnej transakcji – rozmowy między stronami dotyczą bowiem możliwej koprodukcji oraz sposobu włączenia niemieckiego przemysłu w proces dostaw Tomahawków. Jednocześnie w takim przypadku można byłoby mówić o większej autonomii Niemiec – zamiast polegać na amerykańskiej obsłudze wyrzutni i pocisków, Bundeswehra zyskałaby na własność taki potencjał i sama by nim zarządzała. Amerykanie zachowaliby jednak kontrolę nad wrażliwą technologią.
Trzeba również pamiętać, że strona amerykańska obecnie poddana jest presji związanej z wyczerpaniem własnych zapasów rakiet i pocisków, co stanowi efekt zbrojnej operacji przeciwko Iranowi. Sytuacja ta zwiększa niepewność co do tego, kiedy Niemcy mogłyby otrzymać pociski Tomahawk i zapełnić lukę w obronie. Dlatego pozyskanie amerykańskich pocisków dalekiego zasięgu stanowi tylko jeden kierunek wysiłków Niemiec. Drugim jest zainteresowanie Berlina europejskim projektem budowy systemu uzbrojenia dalekiego zasięgu, którego ukończenie przewiduje się jednak dopiero na przyszłą dekadę. (J. Kiwerska)
https://www.politico.eu/article/germany-tomahawk-missile-typhon-launcher-plan/