Prowokacyjny wniosek frakcji AfD w sprawie Ukrainy
#Niemcy #Ukraina #UE #AfD #Frohnmaier #Abraham #Wagener #Stegner
W Bundestagu 24 września 2026 r. odbyła się debata nad wnioskiem frakcji AfD: „Żadnego członkostwa w UE i żadnych wojskowych gwarancji wsparcia dla Ukrainy”. We wniosku wzywano rząd Niemiec do odrzucenia inicjatywy kanclerza Friedricha Merza w sprawie członkostwa stowarzyszonego dla Ukrainy w Unii Europejskiej oraz do zamknięcia całego procesu jej akcesji do UE. Wnioskowano także o zatrzymanie wsparcia finansowego i wojskowego do czasu podjęcia przez Kijów rozmów z Moskwą. W zamian za udzielone kredyty Niemcy miałyby uzyskać uprzywilejowany dostęp do ukraińskich surowców i wyegzekwować od Ukrainy zwrot kosztów związanych ze skutkami wybuchów na gazociągach Nord Stream.
Rzecznik frakcji AfD ds. polityki zagranicznej Markus Frohnmaier, uzasadniając wniosek, stwierdził, że rząd federalny przekazał Ukrainie ponad 100 mld euro, co – jego zdaniem – było zdradą stanu, działaniem w charakterze filii rządu ukraińskiego oraz finansowaniem wojny do „ostatniego Ukraińca”. Ocenił, że inicjatywa kanclerza Merza dotycząca objęcia Ukrainy unijną klauzulą wzajemnej obrony z art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej świadczy o tym, że rząd przygotowuje wejście Niemiec do wojny po stronie Ukrainy. W związku z tym Frohnmaier pytał rządzących, jak wyjaśnią niemieckim matkom śmierć synów na froncie wschodnim. Powołując się na ustalenia w sprawie wysadzenia gazociągów Nord Stream, powiedział, że wskazują one na udział państwa ukraińskiego. Zarzucił więc rządowi lekceważenie tych ustaleń. Na koniec stwierdził, że „zdrowy rozsądek wymaga”, by Ukraina nigdy nie została państwem członkowskim UE i NATO.
Ostro zareagowali deputowani z koalicji rządowej. Knut Abraham z frakcji chadeckiej uznał wniosek AfD za prowokację służącą osiągnięciu przez Putina celów wojennych. Jego zdaniem integracja europejska przez ostatnie siedem dekad była źródłem pokoju – nigdy nie doszło do konfliktu zbrojnego między państwami członkowskimi. Przypomniał również, że Ukraina uzyskała status kandydata, co pozwoliło otworzyć negocjacje akcesyjne. Z kolei Ralf Stegner z frakcji SPD wskazał na sprzeczność we wniosku – partia dążąca do wyprowadzenia Niemiec z UE powołuje się na unijne zapisy prawne. Żądania AfD dotyczące zaprzestania pomocy dla Ukrainy, zniesienia sankcji, obciążenia Ukrainy kosztami wynikającymi ze zniszczenia gazociągów Nord Stream oraz uzyskania dostępu do jej surowców określił polityką łupieżczą, a nie realizmem politycznym.
Głosy krytyki popłynęły także z ław opozycji. Robin Wagener, rzecznik frakcji Zielonych ds. Europy Wschodniej, nazwał projekt AfD europejskim aktem kapitulacji i wycofaniem się z odpowiedzialności za Europę. Stwierdził, że solidarność w Europie nie jest transakcją wymienną, a żądanie sfinansowania odbudowy terenów okupowanych przez Rosję za pomocą zamrożonych aktywów rosyjskich – co również proponował Frohmaier – nazwał szaleństwem, które nagrodziłoby rosyjski reżim okupacyjny. Lea Reisner z Die Linke podała w wątpliwość próbę budowania przez AfD swojego wizerunku jako partii pokoju. Według niej prawdziwa partia pokoju nie żąda powszechnej służby wojskowej ani nie zabiega o dostęp do surowców zbombardowanego państwa. Skierowała zarzut także pod adresem rządu, pytając o polityczną drogę wyjścia z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz strategię negocjacyjną. Ponadto uznała pomoc humanitarną dla Ukrainy za dalece niewystarczającą, zwłaszcza przed nadchodzącą zimą, piątą już w czasie wojny.
Debatę zamknął chadecki polityk Roland Theis, który podkreślił, że Ukraina broni nie tylko własnego terytorium, lecz także europejskiego porządku pokojowego oraz bezpieczeństwa Niemiec i Europy. Dodał, że Bundeswehra już dziś korzysta z doświadczeń i zdolności innowacyjnych ukraińskich sił zbrojnych. Po debacie wniosek skierowano do komisji, co – w przypadku Bundestagu – jest koniecznością proceduralną. (V. Savinok)