Amerykańskie plany wycofania żołnierzy z Europy
#Niemcy #USA #Strack-Zimmermann #wycofanieamerykańskichwojsk #odstraszanie #Colby #Merz
Jednym z najważniejszych i budzących największe obawy tematów w relacjach transatlantyckich są plany Stanów Zjednoczonych dotyczące wycofania części wojsk i wyposażenia z Europy. Kwestia ograniczenia amerykańskiego kontyngentu jest już wprawdzie przesądzona, jednak nadal jej szczegóły nie są znane. Kolejne nieoficjalne informacje na ten temat przekazała pod koniec lipca 2026 r. niemiecka prasa. Cytuje ona m.in. słowa Elbridge’a Colby’ego, niezwykle wpływowego podsekretarza stanu w Departamencie Obrony, który kilka dni temu zapowiedział, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy USA zreorganizują swoją obecność wojskową w Europie. Oznacza to więc, że Europa będzie musiała przejąć odpowiedzialność za obronę konwencjonalną.
Według doniesień medialnych „USA przygotowują się do wycofania z Europy tysięcy żołnierzy i ważnych zasobów, takich jak samoloty bojowe”. Przewiduje się, że w ramach tej operacji Amerykanie planują zmniejszyć swój kontyngent w Hiszpanii aż o 2 tys. żołnierzy, czyli ograniczyć go o ponad połowę. Zdaniem komentatorów nie ma wątpliwości, że jest to retorsja ze strony administracji Donalda Trumpa za postawę premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza, który – krytykując atak USA i Izraela na Iran – zabronił Amerykanom korzystania z baz znajdujących się na hiszpańskim terytorium.
Równocześnie, nieformalne rozmowy z urzędnikami amerykańskimi wskazują, że – wbrew wcześniejszym zapowiedziom Trumpa – ta reorganizacja obecności USA w Europie w mniejszym stopniu dotknie Niemcy. Wynika to ze strategicznej wagi terytorium Niemiec i znajdujących się tam amerykańskich baz, w tym przede wszystkim Ramstein, dla prowadzenia operacji militarnych, choćby na Bliskim Wschodzie. Ponadto koszty wycofania stacjonujących w Niemczech wojsk USA „byłyby ekstremalne”, jak stwierdził amerykański ekspert ds. wojskowości Peter Rough. Jego zdaniem wszystko, co dotyczy Niemiec, będzie prawdopodobnie „organizowane, planowane i realizowane etapami”. Mimo tego może napotkać opór w Senacie.
Reagując na zapowiadane zmiany, Marie-Agnes Strack-Zimmermann z FDP – przewodnicząca Komisji Obrony w Parlamencie Europejskim – przyznała, że redukcja amerykańskiej obecności wojskowej w Europie rzeczywiście „nabiera teraz tempa”. Nawiązując do ostatniej aktywności militarnej USA – choćby w rejonie Zatoki Perskiej – i związanego z tym procesem wyczerpywania się ich zasobów wojskowych – amerykański zapas pocisków do systemu Patriot spadł od początku wojny z Iranem o ok. 65% – stwierdziła, że Ameryka znajduje się pod presją, a „pod presją zwykle dzieje się najwięcej”. Jak oceniła, stwarza to poważną sytuację dla Europy. Nie wystarczy już teraz tylko zwiększać nakładów na obronę – mówiła dalej Strack-Zimmermann – ale trzeba zbudować wojska gotowe do szybkiego działania i zadbać o odpowiednie zdolności obronne.
W takim kontekście należy postrzegać zabiegi rządu Friedricha Merza o zakup w USA pocisków manewrujących Tomahawk i systemów wyrzutni rakietowych oraz plany państw europejskich dotyczące wyprodukowania własnych dalekosiężnych pocisków manewrujących. Chodzi o zapełnienie luki w niemieckich/europejskich możliwościach obronnych i zdolności odstraszania, gdy zabraknie potencjału amerykańskiego. (J. Kiwerska)