Kanclerz Merz na spotkaniu z biznesem: ostrożność zamiast optymizmu
#FriedrichMerz #SzczytGospodarczy #ElityGospodarcze #PolitykaGospodarcza
Bliskie relacje między niemieckimi kanclerzami a wielkim biznesem od dekad stanowią stały element politycznego krajobrazu RFN. Każdy z przywódców miał w kręgach gospodarczych zaufanego partnera: Konrad Adenauer – szefa Deutsche Banku Hermanna Josefa Absa, Willy Brandt – prezesa koncernu Krupp Bertholda Beitza, Helmut Kohl – magnata medialnego Leo Kircha, Gerhard Schröder – współwłaściciela Volkswagena Ferdinanda Piëcha, a Angela Merkel – prezesa Deutsche Banku Josefa Ackermanna. Dziś podobnych relacji z biznesem poszukuje kanclerz Friedrich Merz.
Taką okazją był „szczyt gospodarczy”, zorganizowany 27 stycznia 2026 r. w berlińskiej siedzibie koncernu Axel Springer przez dziennik „Die Welt” na zaproszenie prezesa i współwłaściciela koncernu Mathiasa Döpfnera. W spotkaniu, które odbyło się w formule Chatham House, uczestniczyli prezesi największych niemieckich spółek notowanych w indeksie DAX.
Z relacji uczestników wynika, że kanclerz Merz nie emanował optymizmem. Na propozycje przedstawicieli biznesu reagował z rezerwą, a atmosfera rozmów była daleka od entuzjazmu. W ironicznym komentarzu po spotkaniu wskazywano, że jako główne bariery dla poprawy sytuacji gospodarczej Niemiec wymieniano nieprzychylne media, trumpistów, unijnych biurokratów i socjaldemokratów, a także spuściznę nieudolnych rządów poprzedników.
Komentator podsumowujący rozmowy, których treści nie wolno cytować, ocenił, że Merz trafnie diagnozuje problemy, lecz sam nie wierzy, by większość społeczeństwa była gotowa poprzeć szybkie i głębokie reformy. Odwoływanie się do agendy reform na wzór Agendy 2010 Gerharda Schrödera – poza wąskimi kręgami gospodarczymi – postrzegane jest dziś jako politycznie toksyczne. Społeczeństwo nie jest gotowe na gwałtowne „szarpnięcie” reform do przodu.
Również biznes przyjmuje postawę wyczekującą. Ogłoszona w lipcu 2025 r. strategia inwestycyjna dotychczas nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, m.in. z powodu niekorzystnych prognoz wzrostu gospodarczego. W tym kontekście – jak zauważa komentator – melancholijny nastrój kanclerza Merza nie powinien dziwić. (J. Schulz)