Niemiecka przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ w ogniu krytyki
#ONZ #ZgromadzenieOgólne #Baerbock #JenniferLocetta #Trump #Nebenzia
Stany Zjednoczone i Rosja krytykują Annalenę Baerbock, obecną przewodniczącą Zgromadzenia Ogólnego ONZ, a wcześniej szefową niemieckiej dyplomacji z ramienia partii Zielonych, za jej sposób sprawowania tej ważnej funkcji. Główny zarzut sformułowała ambasador USA przy ONZ Jennifer Locetta, która określiła działanie Baerbock jako „nieodpowiedzialne” oraz jako „przekroczenie kompetencji”. Zdaniem amerykańskiej dyplomatki przewodnicząca wchodzi w kompetencje Rady Bezpieczeństwa, sugerując kandydatów na stanowisko sekretarza generalnego ONZ po kończącym urzędowanie António Guterresie.
Odnosząc się do urzędującej przewodniczącej Zgromadzenia Ogólnego, Locetta mówiła: „Mamy poważne zastrzeżenia dotyczące naruszeń oraz nieodpowiedzialnych działań”. Zarzuciła Baerbock „hipokryzję” oraz to, że postrzega ona siebie „raczej jako gwiazdę dyplomacji, a nie szefową administracji”. Dowodziła, że działania Baerbock jako przewodniczącej „rzuciły złe światło na pracę Zgromadzenia Ogólnego”.
Zarzut ze strony amerykańskiej ambasador związany jest z tym, że to Rada Bezpieczeństwa ma prawo zaproponować Zgromadzeniu Ogólnemu kandydata na stanowisko sekretarza generalnego. Tymczasem Baerbock zorganizowała debatę kandydatów i w piśmie do Rady Bezpieczeństwa poprosiła, aby rozważyć tylko uczestników tego spotkania.
Trudno krytyki ze strony przedstawicielki USA nie łączyć z generalną postawą Baerbock wobec administracji amerykańskiej i samego prezydenta Trumpa. Komentatorzy piszą, że „Baerbock i Trump od początku prowadzili pojedynek na odległość”. Głośne wystąpienie Trumpa podczas Zgromadzenia Ogólnego we wrześniu ubiegłego roku, w którym padły ostre słowa pod adresem ONZ, a także państw sojuszniczych, skierowane było m.in. w stronę Niemiec. Baerbock, przewodnicząc obradom, musiała te zarzuty znosić w milczeniu. Krytycznie odniosła się jednak do powołanej przez amerykańskiego prezydenta Rady Pokoju, uważając ją za alternatywę dla ONZ oraz instytucję, w której „jedna osoba miałaby prawo weta”.
Co warto podkreślić, do zastrzeżeń przedstawicielki Stanów Zjednoczonych przyłączył się rosyjski ambasador przy ONZ Wasilij Nebenzia. Stwierdził on, że Moskwa jest zaniepokojona „rolą, którą przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego próbuje sobie przypisać”. W tym przypadku można także mówić o niechęci Rosji wobec Baerbock, która szefowała niemieckiej dyplomacji w momencie agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. i przez cały czas ostro krytykowała Moskwę, jednoznacznie wyrażając wsparcie dla Kijowa. (J. Kiwerska)