Spór o odpowiedź Niemiec na Chiński Szok 2.0
#Niemcy #gospodarka #Europa #Chiny #handel
W niemieckiej koalicji rządowej trwa spór o reakcję na rosnącą falę konkurencyjnego cenowo importu z Chin, określaną jako „China Shock 2.0”. Brak spójnego stanowiska Berlina utrudnia wypracowanie zdecydowanej odpowiedzi całej Unii Europejskiej.
Za twardszym kursem opowiada się coraz większa część rządu koalicji CDU/CSU-SPD. Kanclerz Friedrich Merz z CDU zaostrzył retorykę wobec Pekinu, wskazując na manipulację kursem walutowym. Z kolei wicekanclerz i minister finansów Lars Klingbeil z SPD domaga się wykorzystania unijnych instrumentów ochronnych dla kluczowych sektorów. Rośnie również presja biznesu: Oliver Blume, szef Volkswagena, wcześniej sceptyczny wobec ceł na chińskie elektryki, zmienił zdanie i opowiedział się za objęciem ochroną także chińskich hybryd plug-in.
Głównym hamulcowym pozostaje Ministerstwo Gospodarki. Szefowa resortu Katherina Reiche z CDU, preferując dialog i współpracę gospodarczą, ostrzega przed wojną handlową i chińskim odwetem, a zwłaszcza przed ewentualnym ograniczeniem dostępu do surowców krytycznych. W jej resorcie narasta jednocześnie konflikt personalny: Wolfgang Stopper, szef referatu ds. Chin i jeden z najbardziej zdecydowanych zwolenników twardego kursu wobec Pekinu, może stracić stanowisko.
Podzielone w tej sprawie jest również najbliższe otoczenie kanclerza. Michael Clauß, szef departamentu europejskiego w Urzędzie Kanclerskim i były ambasador Niemiec w Chinach, oraz Günter Sautter, doradca kanclerza ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, opowiadają się za zdecydowaną presją na Pekin i ograniczaniem zależności od Chin. Z kolei Levin Holle, główny doradca Merza ds. gospodarczych i finansowych, choć dostrzega agresywniejszą politykę handlową Pekinu, pozostaje bardziej sceptyczny wobec protekcjonizmu ze względu na zależność niemieckiego przemysłu od Chin. (R. Szymanowski)