Sukces rozmów sondujących w Berlinie
#Berlin #DieLinke #Zieloni #SPD #koalicja #Senat
Rozmowy sondujące między Die Linke, Zielonymi i SPD (koalicja „czerwono-zielono-czerwona”) w Berlinie zakończyły się sukcesem. W sobotę, 17 października 2026 r., trzy partie poinformowały o ich powodzeniu oraz przedstawiły wstępne porozumienie koalicyjne „Mehr gemeinsam, mehr Berlin” („Więcej razem, więcej Berlina”). Następnie, 19 października br., berlińskie gremia Zielonych i SPD opowiedziały się za rozpoczęciem negocjacji koalicyjnych (Koalitionsverhandlungen). Trzecia partia ewentualnej koalicji decyzję w tej sprawie podejmie jednak dopiero podczas zjazdu berlińskiej Die Linke, 31 października br.
W pierwszej kolejności za porozumieniem wstępnym zagłosował zarząd berlińskiej SPD, choć w mediach pojawiły się różne głosy płynące z tej partii. Franziska Giffey, była burmistrz Berlina i dotychczasowa senator ds. gospodarki, uważając udział SPD w czerwono-zielono-czerwonej koalicji za „kluczową decyzję kierunkową”, zażądała głosowania wszystkich członków berlińskiej SPD. Również Matthias Miersch, szef frakcji SPD w Bundestagu, wyraził „poważne wątpliwości” wobec współpracy z Die Linke w Berlinie. Zdanie Mierscha podziela 20 posłów ugrupowania, którzy podpisali się pod apelem przeciwko koalicji z Die Linke, tytułując swój apel następująco: „Nasz kompas wartości jest nienegocjowalny”. We wtorek, 20 października br., czworo innych posłów SPD do Bundestagu zareagowało kolejnym apelem: „Berlin potrzebuje rozwoju, a nie blokady”, w którym wyrażono poparcie dla wejścia do czerwono-zielono-czerwonej koalicji. Takie działania unaoczniają niewątpliwie wewnętrzny spór w SPD.
Na zjeździe partyjnym berlińskich Zielonych również opowiedziano się za przejściem do negocjacji koalicyjnych z Die Linke i SPD. Franziska Brantner, przewodnicząca Zielonych, oraz Katharina Dröge, szefowa ich frakcji w Bundestagu, są zadowolone z wyniku rozmów sondujących. Jednocześnie podkreślają, że wypełnienie zobowiązań w zakresie walki z antysemityzmem oraz zorganizowaną przestępczością przez Die Linke jest warunkiem koniecznym dla powodzenia budowanej koalicji.
Najbardziej krytyczna wobec planów koalicyjnych w Berlinie jest chadecja. Thorsten Frei, szef jej frakcji w Bundestagu, skrytykował zawarte we wstępnym porozumieniu plany uspołecznienia mieszkań, nazywając to „najgłupszą rzeczą, jaką można zrobić”. W ubiegły piątek, 16 października br., federalna minister budownictwa Verena Hubertz potwierdziła, że ustawa zakazująca wywłaszczeń zostanie przegłosowana tak szybko, jak to możliwe. Podczas dorocznego zjazdu Junge Union, organizacji młodzieżowej CDU, kanclerz Friedrich Merz stanowczo potępił plany współpracy Zielonych i SPD z Die Linke, stwierdzając, że „kto chce wzmocnić polityczne centrum, nie może prowadzić rozmów z lewicowymi radykałami”. Przewodniczący CSU Markus Söder poszedł o krok dalej, postulując objęcie Die Linke „zaporą ogniową”, analogicznie do praktyki izolowania AfD.
Do zarzutów ze strony chadeków odniosła się Ines Schwerdtner, współprzewodnicząca Die Linke, mówiąc: „Jeśli przystępne ceny wynajmu mieszkań są lewicowym radykalizmem, to tak, jestem skrajnie lewicowa”. Kandydatka Die Linke na burmistrza Berlina Elif Eralp potępiła z kolei ingerowanie kanclerza Merza i innych polityków federalnych w proces formowania koalicji w Berlinie. Dodała, że na tym etapie jej partia pozytywnie ocenia wynik rozmów sondujących, ponieważ uzgodniono w nich najważniejszy postulat Die Linke – uspołecznienie zasobów mieszkaniowych należących do dużych koncernów nieruchomościowych. (J. Czekałowski)
https://www.tagesschau.de/inland/berlin-wahl-spd-gruene-koalitionsverhandlungen-100.html