„Szczyt surowcowy” w Waszyngtonie
#surowceziemrzadkich #szczytsurowcowy #Rubio #FlorianHahn #Trump #Chiny
Administracja Donalda Trumpa zaprosiła na „szczyt surowcowy” do Waszyngtonu ministrów spraw zagranicznych z ponad 50 państw. Finalnie zjawili się wysłannicy z 54 państw. Departament Stanu nazwał ten szczyt „historycznym” – wystąpił na nim wiceprezydent J.D. Vance, a przewodniczył mu szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio. W spotkaniu, które odbyło się 4 lutego 2026 r., Niemcy reprezentował Florian Hahn, minister stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, ponieważ szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul składał właśnie wizytę w regionie Pacyfiku. Komisja Europejska wysłała z kolei komisarza ds. przemysłu Stéphane’a Séjourné, w którego gestii znajduje się kwestia surowców krytycznych.
Według oficjalnych enuncjacji strony amerykańskiej celem „szczytu” było „wspieranie wspólnych działań na rzecz wzmocnienia i dywersyfikacji łańcuchów dostaw minerałów krytycznych”. Administracji Trumpa chodzi jednak przede wszystkim o to, aby zawrzeć dwustronne pakty surowcowe z poszczególnymi państwami, dotyczące projektów wydobywczych. Pozwoli to Stanom Zjednoczonym w większym stopniu uniezależnić się od dostaw z Chin, dominujących obecnie na tym rynku. „Prezydent Trump jest wręcz obsesyjnie zainteresowany tą kwestią” – stwierdził w rozmowie z „Handelsblatt” jeden z urzędników unijnych.
Tymczasem państwa członkowskie Unii Europejskiej, w obawie przed ryzykiem płynącym z umów dwustronnych z USA, zwróciły się do Komisji Europejskiej o prowadzenie negocjacji w imieniu całej wspólnoty unijnej. „Spotkanie w Waszyngtonie to test na wytrzymałość jedności europejskiej” – stwierdziła Sandra Detzer, rzeczniczka ds. polityki gospodarczej frakcji Zielonych w Bundestagu. Jej zdaniem wspólne stanowisko wyrażone przez Komisję Europejską jest niezbędne, aby skutecznie przeciwdziałać amerykańskiej strategii „dziel i rządź”.
Trzeba jednak zauważyć, że również UE zamierza zmniejszyć swoją zależność od potęgi surowcowej Chin, co znalazło potwierdzenie w specjalnym unijnym dokumencie o surowcach krytycznych (CRMA). Minister stanu Hahn, wypowiadając się przed wyjazdem do USA, pochwalił Amerykanów za wolę współdziałania w tej kwestii. Jednocześnie przypomniał, że istnieją inne formaty współpracy, jak na przykład G7.
Będąc już na spotkaniu, Hahn podkreślał, że surowce ziem rzadkich są niezbędne zarówno dla konkurencyjności, jak i bezpieczeństwa narodowego. Zgodnie z opiniami ekspertów wysiłki administracji amerykańskiej dotyczące utworzenia globalnego sojuszu przeciwko Chinom to krok we właściwym kierunku, a przede wszystkim szansa na uświadomienie administracji Trumpa, że współpraca amerykańsko-europejska ma jednak wartość. „Dobrze, że UE jest przy stole” – stwierdziła z kolei Stormy-Annika Mildner, dyrektor Aspen Institute w Niemczech.
Ponieważ „szczyt surowcowy” nie zakończył się podpisaniem wspólnego porozumienia ramowego, należy sądzić, że utrzymały się różnice, choćby w odniesieniu do określenia progu cenowego dla poszczególnych surowców. Oświadczono natomiast, że Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Japonia zamierzają „podjąć znaczące kroki w celu wzmocnienia swojego bezpieczeństwa gospodarczego i narodowego poprzez zwiększenie odporności łańcuchów dostaw kluczowych minerałów”. Zapowiedziano też dalsze rozmowy w specjalnym formacie o nazwie „Forge”, którego celem będzie – jak określił sekretarz stanu Rubio – „wspieranie współpracy i budowanie sieci partnerstw na całym świecie”. (J. Kiwerska)
https://taz.de/Transatlantikerin-ueber-Rohstoffpolitik/!6151419/