Szef Europejskiej Partii Ludowej chce „prezydenta Europy”
#ManfredWeber #UE #EPL #zarządzanieunijne
Manfred Weber – europoseł z ramienia CSU i szef Europejskiej Partii Ludowej (EPL), największej frakcji w Parlamencie Europejskim – zaproponował fundamentalną zmianę w zarządzaniu Unią Europejską. Jego zdaniem stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady Europejskiej powinny zostać połączone, aby UE mogła przemawiać na arenie międzynarodowej jednym głosem.
Taka reforma struktury przywództwa UE – dowodził Weber na spotkaniu z liderami biznesu 28 stycznia 2026 r. w Brukseli – nie wymagałaby modyfikacji traktatów unijnych. Oznaczałoby to przekazanie jednej osobie obu zadań. Szef EPL zakłada, że do takich zmian mogłoby dojść po następnych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2029 r. Zapytany, czy mógłby zostać kandydatem na przyszłego „prezydenta Europy”, zareagował wymijająco: „Nie chcę odpowiadać”. Następnie dodał, że taka decyzja pozostaje w gestii partii oraz w rękach obywateli Europy.
Uzasadniając słuszność zaproponowanej reformy, Weber argumentował następująco: „Jesteśmy zablokowani, jesteśmy bez słów, jesteśmy bez głosu, nie mamy wpływu na arenie międzynarodowej i to musi zostać powstrzymane”. Obecny podział władzy i jej rozdrobnienie – w przekonaniu Webera – „nie odpowiadają skali wyzwań” w czasie niepewności geopolitycznej oraz burzenia przez Donalda Trumpa porządku międzynarodowego.
Taka reforma wymagałaby jednak poparcia wszystkich państw członkowskich UE. Tymczasem wiadomo, że np. premierzy Viktor Orbán i Robert Fico stanowczo sprzeciwiają się powyższemu pomysłowi, zgłaszanemu zresztą już wcześniej. Gdyby zatem przeprowadzenie takiej zmiany nie było możliwe, to – przekonywał Weber – państwa gotowe do pogłębienia integracji „powinny iść naprzód ze specjalnym traktatem” w zakresie polityki zagranicznej.
Warto przypomnieć, że Weber – oprócz tego, że od 2014 r. przewodniczy EPL – w 2019 r. był typowany na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej, jednak liderzy unijni zdecydowali się wówczas poprzeć jego koleżankę z chadecji Ursulę von der Leyen. (J. Kiwerska)