Wicekanclerz Niemiec o obecności przedstawiciela Rosji na spotkaniu G20 w USA
#Klingbeil #G20 #Rosja #USA #Bessent #Trump #AntonSiluanow
Informacje o przebiegu spotkania szefów resortów finansów w ramach formatu państw G20, odbywającego się w dniach od 29 sierpnia do 1 września 2026 r. w amerykańskim Asheville (Karolina Północna), zdominował przekaz, że na spotkanie zaproszony został rosyjski minister finansów Anton Siluanow. Zapraszającym była strona amerykańska – sprawująca w tym roku przewodnictwo w grupie największych gospodarek świata – która nie skonsultowała tego ruchu wcześniej z innymi uczestnikami szczytu w Asheville.
Po raz pierwszy od 2022 r. przedstawiciel Rosji brał udział w posiedzeniu tego ważnego grona (w kwietniu i lipcu 2022 r. uczestniczył jeszcze zdalnie w rozmowach ministrów finansów G20). Stało się to – jak podkreślano w mediach niemieckich – na specjalne życzenie Donalda Trumpa. Zaproszenie dla szefa rosyjskiego resortu finansów, którego niemiecka prasa nazwała „administratorem funduszu wojennego”, wystosował sekretarz skarbu Scott Bessent, skrupulatnie realizujący linię Trumpa w kwestiach finansowych i polityki celnej. Nie dziwi więc, że gorliwie wykonał żądanie swojego szefa.
Komentatorzy niemieccy stwierdzają również, że obecność przedstawiciela Rosji w Asheville zaskoczyła wicekanclerza i ministra finansów Niemiec, a wręcz – ich zdaniem – postawiła Larsa Klingbeila w niezręcznej sytuacji, zwłaszcza w kontekście prawdopodobnej odpowiedzialności Rosji za ostatnie akcje sabotażu w Niemczech. Zresztą także inni uczestnicy spotkania G20 byli zszokowani, widząc Siluanowa siedzącego przy stole obrad. Wypowiadając się publicznie, Klingbeil nazwał obecność rosyjskiego ministra sytuacją „irytującą” oraz „zbędnym dowartościowaniem Rosji”. Stwierdzając, że była to próba normalizacji relacji z Moskwą, dodał: „Tym bardziej musimy się temu przeciwstawić”. Poinformował również, że skierował do Siluanowa ostre żądanie, aby Rosja zakończyła wojnę.
Klingbeil zwrócił się także z apelem do gospodarzy spotkania G20, mówiąc: „Chciałbym, aby strona amerykańska dała rosyjskiemu przedstawicielowi jasno do zrozumienia, że nie powinien być tu przyjmowany jak normalny gość”. Równocześnie wicekanclerz Niemiec przyznał, że „Rosja należy do G20 i dobrze jest, gdy istnieje możliwość dialogu i gdy padają wtedy ostre słowa”. Polityk niemiecki był też w grupie tych uczestników spotkania, którzy absolutnie nie zgodzili się na tradycyjne wspólne zdjęcie z przedstawicielem Rosji. Pod naciskiem – głównie Europejczyków – Amerykanie musieli więc wykluczyć Siluanowa z tzw. „family photo”. Można też założyć, że to solidarne stanowisko części ministrów finansów spowodowało, iż przy stole obrad sekretarz skarbu ostro zareagował na wywód Siluanowa, gdy ten mówił o wspólnych interesach. „Nic nie jest możliwe, dopóki wojna się nie skończy” – miał powiedzieć Bessent.
Sama wizyta Klingbeila w USA miała jeszcze jeden aspekt związany z postawą strony amerykańskiej, która wykluczyła z delegacji towarzyszącej niemieckiemu wicekanclerzowi dwóch dziennikarzy – korespondentów „The New York Timesa” i agencji Bloomberga w Berlinie. Federalny resort finansów zabiegał usilnie o akredytację dla dziennikarzy, interweniując nawet na wysokim szczeblu dyplomatycznym (udało się tylko w przypadku dziennikarza „NYT”). W oficjalnym stanowisku rządu Niemiec znalazło się stwierdzenie, że „takie postępowanie wobec międzynarodowej agencji informacyjnej jest bezprecedensowe i nieakceptowalne z perspektywy rządu federalnego”.
Należy dodać, że precedens związany z zaproszeniem rosyjskiego ministra przez administrację amerykańską czyni całkiem uzasadnionym przypuszczenie niemieckich mediów, że jest możliwy udział Putina w szczycie państw G20, który w grudniu br. Trump organizuje w Miami. (T. Morozowski)